Nic nie rozumiesz? Nie ma problemu! Kliknij tutaj i czytaj po polsku

Life lately

23 lipca
 Cześć! Jakiś czas nie pojawiały się wpisy z serii ,,codzienne życie". Większość z użytych zdjęć pojawiła się już na moim instagramie @sztukastudiowania. Seria rozpoczyna się zdjęciami ze słonecznych Międzyzdrojów, gdzie wybrałam się jakiś czas temu z koleżankami w ramach świętowania ukończonego roku. Powyższe fotki publikowałam już jednak w osobnym wpisie.
 Świętowania jednak nie było końca, a wszystko przez... ukończenie studiów. Najpierw było absolutorium, później zaś przyszedł czas na zdanie sesji, a także obronę pracy licencjackiej na pięć (pisałam o sposobach walki i zapobiegania pedofilii w sieci internetowej). Na dyplomie kończącym studia udało mi się uzyskać wysoką średnią z trzech lat nauki, co skutkowało otrzymaniem także piątki z całego toku nauki. Jestem zadowolona! :-) Nazwa bloga nadal pozostaje aktualna, ponieważ pora na postawienie kolejnego kroku i zmierzenie się z magisterką.
 Lato ma to do siebie, że ludzie chętniej korzystają z aktywności fizycznych. Do moich standardowych treningów biegowych wplotłam także śmiganie na rowerze.
A na zdjęciu obok po raz kolejny Międzyzdroje (zapomniałam stroju, więc posłużyłam się stanikiem sportowym :)) ).
 W chłodniejsze dni nic jednak nie zastąpi wylegiwania się na leżaku, czy picia mrożonej kawy na świeżym powietrzu. A już zwłaszcza w połączeniu z dobrą książką - raj!
A obok strój fit w bardziej kobiecej wersji za sprawą uroczej sukienki nike (chyba do tennisa) - wygoda i ładny wygląd w jednym.
 Międzyzdroje stały się w ostatnim czasie stałym punktem moich wakacyjnych wycieczek. Na zdjęciu po lewej wraz z ukochaną Wrocławską ekipą, za którą zawsze tęsknię. Tym razem przynajmniej miałam już strój. :)
A na zdjęciu po prawej - najulubieńsza Grecja.

Poniżej Kindle Paperwhite ratujący mnie przed nudą w czasie podróży. I nowe pastelowe bransoletki w moim małym sklepiku - MALLY.
 
 
Relaks na świeżym powietrzu. Zimny arbuz, kawa mrożona, dobra książka i obowiązkowo: leżak! Moje maleństwo oczywiście nie byłoby sobą, gdyby nie próbowało mi potowarzyszyć.
Wylegiwanie się na plaży to esencja wakacji. 
 Najlepsze wypady nad morze to te spontaniczne! W dwa dni Agnieszka i Agata nadrobiły trochę kilometrów, ale najważniejsze, że udało nam się zobaczyć. :)
 Jestem nieuleczalnym molem książkowym. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek trasy w autobusie/samochodzie bez czegoś do czytania. A po prawej rowerowe 13km. 
 Garden party Pauliny i świętowanie jej 22 urodzin. Miałam małego towarzysza na kolanach.
 Wybranie się na rower w deszczowy dzień nie było zbyt dobrym pomysłem. Ale na szczęście po powrocie czekał na mnie świeży chleb upieczony przez moją mamę (nasiona, ser i aromatyczne przyprawy).
 
Chyba obudził się we mnie jakiś pomarańczowy-rowerowiec. Widoczność na drodze zawsze się przydaje, a przy okazji takie rażące kolory w sportowych strojach bardzo przypadły mi do gustu.
 
Oglądając te zdjęcia stwierdzam, że jest na nich niepokojąco duże stężenie pomarańczu i okularów, ale cóż... w końcu są wakacje! :-) 
A wy jak spędzacie czas wolny? :-)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.