Superheroes!

11:29

Czasem potrzeba po prostu wyzwolić swojego wewnętrznego superbohatera! I tak oto zaczęła się nasza impreza! :-)
Gotowi by podbić świat, przebrani w różne kostiumy, wszyscy spotkaliśmy się na naszej ulubionej Bojsenbeach w ramach wstępu, a następnie przenieśliśmy się do bractwa studenckiego. Był też Hulk w damskiej wersji (ja!), Zwyczajny Facet (mój ulubiony kostium!), Koty Policjanci, Kapitan Austria i nawet Conchita Wurst.
Pomimo tego, że wieczór i noc wypełniał śmiech i zabawa, poczuliśmy się też smutno, wiedząc że musimy powiedzieć ,,do zobaczenia" naszej koleżance. Był to ostatni wieczór, który spędziliśmy wszyscy razem, więc był dość emocjonalny. Zostaliśmy na nogach całą noc (ok, próbując nie spać), by wszyscy razem z rana odprowadzić ją na dworzec - było to zarazem piękne, jak i smutne. Ale superbohaterowie nie mogą żyć bez swoich kompanów, zatem nie pożegnaliśmy się na stałe.


*Sometimes you just need to let people see your inner superhero! And that's how our party started! :-)
Ready to rock the world, dressed in diversified costumes, we all met on our favorite Bojsenbeach for the preparty and then moved to our student union's house. There was a Hulk in a girly version (me!), an Ordinary Man (my favorite!), some Cop-Cats, Captain Austria and even Conchita Wurst.

Even though our evening and night were filled with laughter, we also felt sad, knowing that we had to say "see you soon" to our friend. It was the last evening that we were all together, so everybody felt emotional. Staying up all night (okay, at least trying to stay up), to have a morning walk to the train station all together was really beautiful, and sad at the same time. But superheroes can't live without their teammates, so we don't say goodbye.

You Might Also Like

0 komentarze